sobota, 1 lutego 2014

z kociołka wiedźmy czyli weź ogon żmii dodaj mleko łosia...

No i doigrałam się, a konkretnie utknęłam przy komputerze bo chociaż dostawa zza wschodniej granicy dotarła już jakiś czas temu to wciąż nie mogę wyjść z tłumaczeń, etykiet, opisów itd. A jest co robić. Nabrałam tyle nowości to teraz mam! Tak na marginesie nigdy nie przypuszczałam, że na coś mi się rosyjski w życiu przyda, a jednak.
Uwielbiam różne dziwne składniki w kosmetykach i tym razem wynalazłam takie cudo:


Krem do rąk Wild Siberica z organicznym mlekiem łosia, kladonią śnieżną, nagietkiem, olejem z miodunki 

czyli krem do rąk z mlekiem łosia, czy raczej pani łosicy zwanej klępą. Swoją drogą nie wiedziałam, że gdzieś się łosie hoduje i wykorzystuje ich mleko.

I z tej samej serii zmiękczający krem do stóp, ale wszystko w swoim czasie, recenzje kiedyś też napiszę...chyba

2 komentarze:

  1. też nie wiedziałam, że mleko łosia jest wykorzystywane, a tym bardziej w kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i tak to się człowiek uczy całe życie :-)

    OdpowiedzUsuń